|
|
|
Rozważania na temat "ważonego" podziału odcinka nasunęły mi się gdy przy jakichś wyliczeniach fizycznych musiałem zrównoważyć momenty sił działających w punkcie podparcia belki. Gdy odcinek równy długości belki umiejscowić na osi liczbowej to wówczas mając wartości liczbowe początku i końca odcinka można wyznaczyć jeden i tylko jeden punkt spełniający równanie: A x m = B x n. O ile odcinek A-B ma tyko jeden punkt C spełniający powyższy warunek, to dla jakiegoś punktu C jest nieskończenie wiele odcinków także spełniających ten warunek. Momenty sił skierowane w tym samym kierunku, dla punktu podparcia C o określonej wartości liczbowej - będą równe. Fizyczna interpretacja tak skierowanych momentów sił to nic innego jak klasyczna waga będąca w równowadze, lub kluczem dokręcona do oporu nakrętka śruby. ![]() Tabela poniżej pokazuje jak punkt C dzieli odcinek o stałej długości (5 jednostek). Gdy odcinek przesuwa się w obszar wielkich liczb to punkt C zmierza do podziału odcinka na pół. ![]() Z następnej tabeli wynika, że gdy długość odcinka (zakotwiczonego jednym końcem) rośnie, to w obszarze wielkich liczb punkt C oddala się od B o wartość liczbową bliską wartości liczbowej punktu zakotwiczenia A. ![]() |
||
|
W połowie lat 80 ubiegłego stulecia, kiedy komputeryzacja na sprzęcie PC dopiero raczkowała w Polsce,
mój brat Jacek mający właśnie taki komputer i program Corel, próbował zrealizować dość trudne zadanie
jak na owe czasy - postanowił wykonać czcionki ozdobne w postaci inicjałów. Zdobył podkłady (obrazki
rastrowe, bitmapowe) na bazie których w Corelu miały powstać najpierw obrazki wektorowe każdej litery
a następnie w specjalnym module Corela miał powstać plik czcionek (z rozszerzeniem *.TTF). Rozpoczętej
pracy nie skończył. Sprawa przeleżała do roku 2004 w którym postanowiłem skończyć budowę tych inicjałów.
Zdobyłem shareware program do montażu czcionek, skończyłem w Corelu 5 wszystkie wektorowe litery
i skompilowałem wszystko do pliku: "Pl Inicjały_1.TTF". Ci, którzy pracowali w edytorze grafiki wektorowej wiedzą jak wielka to była praca. Dla wyjaśnienia: - grafika rastrowa składa się z najmniejszych elementów (pixeli) widocznych na powierzchni obrazka, każde powiększenie obrazka powiększa także wielkość pixela i zaczyna być widoczny raster, bardzo zniekształcając obraz. - grafika wektorowa (upraszczając definicję) jest to rysowanie obrazka za pomocą linii opisanych współrzędnymi początku i końca każdej z nich. Ten sposób wykonywania rysunków pozwala uzyskać w miarę nie zniekształcony obrazek mimo powiększenia jego rozmiarów. Od czcionki wymaga się, aby można ją było przeskalowywać w dość dużych granicach, dlatego obok mniej popularnych czcionek rastrowych stosuje się właśnie czcionki wektorowe. Poniżej przedstawiony jest obrazek ze zbiorem inicjałów a także udostępniam do pobrania te czcionki jako plik free. Plik należy rozpakować i przekopiować do katalogu - "C:\WINDOWS\Fonts". Czcionki te będą dostępne we wszystkich aplikacjach na komputerze. ![]() PL inicjały - download |
||
|
Koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia w dziedzinie elektroniki charakteryzował się
szaloną popularnością cyfrowych układów scalonych TTL. Początkowo były to układy serii UCY 74... ,
potem zaś układy z serii CMOS 40.. . Każdy kto interesował się elektroniką budował w warunkach
domowych przeróżne urządzenia wykorzystując te właśnie elementy. Standardowe zasilanie 5 volt
oraz wzajemna kompatybilność tych kostek, a także standardowe wymiary wyprowadzeń(nóżek) powodowały,
że tylko z niewielkim udziałem elementów dyskretnych jak kondensatory i oporniki większej mocy, można
je było zestawiać nawet w dość skomplikowane układy. Ten szał techniki cyfrowej nie mógł mnie ominąć,
bowiem zawsze byłem podatny na nowinki techniczne zwłaszcza w elektronice. Na początku były to proste
urządzenia na TTL-ach serii 74.. takie jak: generatory impulsów prostokątnych, łańcuchy świetlne na diodach
świecących i wiele innych drobnych układów budowanych głównie dla uzyskania jakichś ciekawych efektów,
bez konkretnego zastosowania. Gdy nasyciłem się tym eksperymentowaniem, posiadając już sporą wiedzę
o budowaniu bardziej skomplikowanych urządzeń, postanowiłem wykorzystać ją do zbudowania konkretnych
urządzeń. W piśmie "Radioelektronik" z bodaj 1983 roku znalazłem opis elektronicznych organów do wykonania
w warunkach domowych. Wówczas takie pisma jak "Radioelektronik" i "Młody Technik" pełne były najróżniejszych
opisów urzadzeń do samodzielnego wykonania lub montażu. Postanowiłem zbudować trzy urządzenia: organy
elektroniczne, perkusję ulektroniczną i kolumnę głośnikową ze wzmacniaczem akustycznym. Zestaw ten miał powstać nie dla tego, że interesowało mnie wykonywanie muzyki, był to doskonały pretekst do realizacji dużego przedsięwzięcia elektronicznego i mechanicznego. Obudowę oraz wszystkie elementy mechaniczne łącznie z klawiszami wykonałem sam. Poniżej przedstawiam fotografie tych urządzeń także ze szczegółami ich budowy jak również schematy elektryczne poszczególnych modułów. Kolejne fotki opatrzę komentarzem objaśniającym co zawierają. ![]() Zestaw muzyczny w ciemno zielonym kolorze, od lewej: perkusja, organy, wzmacniacz z głośnikami. ![]() Widok organów z elementami regulacyjnymi efektów dźwiękowych. U dołu po lewej gałka sterująca sprzężonymi potencjometrami wzmocnienia i częstotliwości (płynna transpozycja dźwięku). ![]() Widok perkusji. Pole pionowe zawiera włączniki instrumentów perkusyjnych dla sekwencji 16 bitów, razy 4 tory. Pole pochyłe zawiera zbiór przycisków poszczególnych instrumentów takich jak: bębny, kotły, talerze i inne - w sumie 11 instrumentów. Na polu poziomym znajdują się potencjometry wzmocnienia i barwy dźwięku dla każdego instrumentu, a także wspólne elementy sterujące. ![]() Widok głównej płyty ze scalonymi elementami cyfrowymi w dolnym lewym rogu. Przewaga elementów dyskretnych wynika z potrzeby uzyskiwania dla poszczególnych instrumentów brzmień bardzo zbliżonych do brzmień instrumentów klasycznych. ![]() Widok organów od strony przestrzeni montażowej elektroniki. W górnej części widać elementy do strojenia dźwięku każdego klawisza, na dole z prawej widoczne zasilacze 5 i 15 volt. W części środkowej (lekko przysłonięte) elementy sterujące z pochyłego pola płyty czołowej instrumentu. ![]() Schemat ideowy organów elektronicznych. W środku widoczny fragment oryginalnego schematu z "Radioelektronika" z moimi poprawkami dopasowującymi tę część do rozwiązań wykonanych eksperymentalnie w czasie projektowania i prób. Na dole szkic rozmieszczenia elementów sterujących i regulacyjnych na pulpicie organów. ![]() Schemat ideowy modułu ADSR odpowiedzialnego za kształt narastania, wybrzmiewania i opadania dźwięku podczas przyciskania, przytrzymywania i zwalniania klawisza. Na koniec chcę zaprezentować zestawienie niektórych elementów i podzespołów, które były używane w czasie mojego eksperymentowania w dziedzinie elektroniki. Część z tych urządzeń zaprojektowałem i używałem podczas budowy moich elektronicznych instrumentów. ![]() 1 - generator częstotliwości akustycznych; 2 - zasilacz 12 voltowy; 3 - wzmacniacz akustyczny do kolumny głośnikowej; 4 - licznik impulsów prostokątnych; 5 - wyświetlacz diodowy do badania stanów logicznych w systemie binarnym; 6 - sonda do badania poziomów logicznych układów cyfrowych; 7 - wzmacniacz mikrofonowy; 8 - miernik częstotliwości; 9 - skrzynka z opornikami posegregowanymi według wartości; 10 - pudełko z tranzystorami; 11 - paletki styropianowe z układami cyfrowymi; W podsumowaniu opisu zaprezentowanych urządzeń muszę przyznać, że poza mną instrumenty te nigdy nie były wykorzystane do gry. Bawiłem się nimi, bowiem pozwalały na uzyskiwanie różnorodnych ciekawych brzmień i dźwięków. Pewien muzyk, któremu pokazałem organy powiedział że klawiatura jest zbyt twarda (miał rację) i trudno się na niej gra. Perkusja bardzo mu się podobała, szczególnie z powodu dość bogatych możliwości modyfikowania brzmień. Od blisko dwudziestu lat nie używany zestaw nie jest już sprawny. Traktuję go z sentymentem bo w nim tkwią wspomnienia z okresu fascynacji elektroniką amatorską. Dziś wygląda to śmiesznie, że można było poświęcić kilkaset godzin na budowę w gruncie rzeczy prostych (z dzisiejszego punktu widzenia) instrumentów. |
||
Sposób mnożenia wielkich liczb. Pracując zawodowo w arkuszu kalkulacyjnym Excel starałem się wykorzystywać różne dodatki rozszerzające możliwości tego arkusza. Zdarzyło się, że natknąłem się na dodatek pozwalający wykorzystać arkusz w operacjach na wielkich liczbach co nie jest możliwe w jego standardowym wydaniu dla 32 bitowego systemu operacyjnego. Poniżej przedstawiam krótki opis metody którą zastosowali autorzy dodatku Xnumbers. W systemach komputerowych 32 bitowych można wykonywać działania mnożenia bez zaokrągleń wyniku jeżeli wynik działania zawiera max. 15 cyfr. Gdyby w arkuszu Excel istniała możliwość wykonania mnożenia następujących czynników: 90000000002341 i 8067 wynik byłby następujacy: '726030000018884847. W arkuszu jednak wynik zostanie zaokrąglony i będzie następujacy: 726030000018885000, będzie zatem zafałszowany, powiększony o wartość 153. Wyjściem pozwalającym na ominięcie tych ograniczeń jest następujący sposób: Przed wykonaniem działania mnożenia jego czynniki konwertowane są z systemu przy bazie 10 (10 znaków od 0 do 9 np. 456789 -6 znaków) na system przy bazie 256 (256 znaków od 0 do 255 np. 6,248,85 - 3 znaki). 6 to pierwszy znak, drugi znak to 248, trzeci to 85 (248 to 247 kolejny znak, który np. mógłby wyglądać tak - #). Następnie wykonywane jest mnożenie liczb w systemie o podstawie 256, a więc liczba 3 znakowa pomnożona przez liczbę np. 4 znakową da przykładowo liczbę 6 lub 7 znakową (oczywiście nie ma problemu zapisania tego wyniku w systemach 32 bitowych). Tak uzyskany wynik należy konwertować w drugą stronę, tym razem do systemu dziesiętnego i po sformatowaniu wyniku do postaci tekstowej (oczywiscie nie liczbowej) otrzymujemy ciąg znaków dziesiętnych o długości np. kilkuset znaków (bez zaokrągleń). Oczywiście jak zwykle jest coś za coś. Przechodząc na system o podstawie 256, liczba wprawdzie zawiera znacznie mniej pozycji cyfrowych niż w systemie dziesiętnym, ale za to zbiór cyfr w systemie jest bardzo duży - 256. Liczenie w tym systemie bez wspomagania jakimś oprogramowaniem praktycznie nie byłoby możliwe dla przeciętnego człowieka. Poniżej załączam zzipowany plik w którym zawarte są szczegóły dotyczące opisanej metody jest to plik pomocy - Xnumbers.hlp, jest także dodatek rozszerzający możliwości Excela - xnumbers.xla. ![]() plik xnumb56.zip download |
||
Moja praca dyplomowa w Wyższej Szkole Inżynierskiej. W 1972 roku w Wyższej Szkole Inżynierskiej obroniłem pracę dyplomową, której tematem był "Elektroniczny nadajnik numerów telefonicznych". Na początku lat siedemdziesiątych elektronika cyfrowa w Polsce "raczkowała", tak więc temat pracy a w szczególności wykonanie modelu tego urządzenia było dość dużym wyzwaniem. Poniżej załączam widok tego urządzenia aby uzmysłowić czytelnikowi jak duże ono było. Kodowanie 3 numerów wykonywane było w sposób ręczny poprzez przełączanie diod na matrycy diodowej. Część urządzenia wykonana była z tzw. elementów dyskretnych takich jak tranzystory, rezystory, kondensatory, diody. Jednak nowatorskim rozwiązaniem na tej uczelni było wówczas zastosowanie w realizacji pracy tzw. układów "scalonych" z szeregu "E-50". Oczywiście nie było łatwo zdobyć te "scalaki". Poprzez znajomości w Pruszkowskich Zakładach Produkcji Obrabiarek, gdzie wdrażano sterowanie numeryczne tymi maszynami, udało mi się zdobyć kilkanaście odpowiednich układów scalonych. Niestety do dzisiejszych czasów nie zachowały się w moich zbiorach, aby móc je pokazać, mogę więc je tylko opisać. Główne elementy tego szeregu to jednakowych wymiarów kostki o wymiarach 20mm x 25mm x 20mm, w których znajdowały się odpowiednio zlutowane elementy dyskretne a całość była zalana żywicą epoksydową. Poniżej zamieściłem także fragment schematu ideowego urządzenia. Niedawno wpadła mi w ręce kopia tej pracy dyplomowej, jest to chyba 4 kopia pisana przez kalkę na maszynie do pisania. Ponieważ czytelność tego "zabytkowego woluminu" jest zła a będzie jeszcze gorsza, więc postanowiłem pracę przepisać uzupełniając ją rysunkami i zamieścić w formacie MS Word na mojej stronie w tym dziale. W chwili gdy piszę ten tekst, udało mi się przepisać nieco ponad połowę pracy, ale ponieważ dalsze przepisywanie zajmie mi zapewne jeszcze kilka tygodni, nie chcąc zwlekać, publikuję to co do tej pory zrobiłem. Mam nadzieję, że także ta publikacja wzbogaci wiedzę o mnie, wypełniając treścią motto zawarte na mojej stronie startowej. Jest 15 paź. 2010 - Właśnie dokończyłem przepisywać tę pracę dyplomową, nie mam pewności czy wszystko odczytałem poprawnie z tej kopi i czy nie ma błędów, ale przecież nie o to chodziło. ![]() ![]() plik - Praca_dyplomowa - download |
A niech tam ... dokumentacja moich osiągnięć - tak mnie oceniali inni. Niewiele jest tych udokumentowanych osiągnięć i pochodzą one częściowo z czasów PRL-u, więc nie są zbyt prestiżowe. Z mojego punktu widzenia nie mam się czego wstydzić, wręcz przeciwnie, wtedy i teraz uważam, że nie były one bezpodstawnie otrzymane. Gdybym kiedyś zdecydował się na spisanie wspomnień z okresu pracy zawodowej, zapewne znalazłyby się uzasadnienia dla tego co prezentuję poniżej. |
| Srebrny Krzyż Zasługi nadany przez Radę Państwa PRL, której przewodniczył prof. Henryk Jabłoński. Za co mi go dano? Chyba za przyzwoitość i lojalność do swojego zakładu pracy. | ||
| Florian Siwicki - Minister Obrony Narodowej docenił moją działalność w formacjach samoobrony mojego zakładu pracy. Ponad 20 lat służby na stanowisku szefa drużyny łączności i alarmowania. | ||
| Andrzej Zieliński - Minister Łączności uhonorował mnie medalem pamiątkowym za 35 lat nienagannej pracy. Medal ten traktuję wyjątkowo i z szacunkiem, bowiem nadany został chyba w szczytowym okresie mej kariery zawodowej. | ||
| Złota Odznaka - Zasłużony Pracownik Łączności. Nie jest to odznaka prestiżowa, nadawano ją gdy pracownik przepracował nienagannie odpowiednią liczbę lat. | ||
| Srebrna Odznaka - Zasłużony Pracownik Łączności. Pierwsza odznaka dla pracownika nieco bardziej przeciętnego, który przepracował nienagannie odpowiednią liczbę lat. | ||
| Odznaka i tytuł - Racjonalizator Produkcji - została mi nadana w dowód uznania za moją pracę w Klubie Racjonalizacji i Wynalazczości na stanowisku Doradcy Technicznego w zakresie telekomutacji. Odznaka Wincentego Pstrowskiego. | ||
| Moj dyplom uczelni - Wyższa Szkoła Inżynierska w Bydgoszczy - oraz znaczek tej szkoły z tamtego okresu. To już minęło blisko 40 lat, jak ten czas leci! | ||
| Aby łatwiej wejść w nowe zagadnienia związane z wprowadzaniem w Polsce telefonicznych central cyfrowych, w 1988 zapisałem się i ukończyłem Podyplomowe Studium Telekomunikacji Cyfrowej. | ||
| W 1983 roku obchodzono 100-lecie telefonów warszawskich. Znaczek pamiątkowy wydano z okazji konferencji naukowej na ten temat. |
|
Dalszy ciąg prezentacji urządzeń mojej konstrukcji. Urządzenia, których opis zamieszczę niżej powstały w wyniku konkretnych domowych potrzeb. Przedstawiam zatem 4 urządzenia, z pośród wielu innych które wykonałem. Funkcjonują one nadal mimo upływu wielu lat: zasilacz-prostownik, spawarka, wyłącznik czasowy, pompka do wody. Wyłącznik czasowy i pompka do wody pokazane są bez obudów. Zasilacz-prostownik - Zbudowałem go w 1979 roku. Pretekstem do jego wykonania był nasz pierwszy samochód - Fiat 126p. W okresach zimowych często ładowałem akumulator tym zasilaczem. Zasilacz jest niestabilizowany, dodatkowo posiada wyjście regulowanego napięcia zmiennego. Posiada także gniazdo napięcia 220 V. Spawarka - Wykonaliśmy ją wspólnie z moim ojcem mniej więcej w tym samym czasie co zasilacz, ja wykonałem obliczenia elektryczne i zakupiłem elementy, ojciec wykonał obudowę i pomógł mi nawinąć transformator. Wyłącznik czasowy - Wodę w domu mieliśmy zaraz po zbudowaniu domu w 1947 roku. Najpierw był zbiornik na poddaszu, do którego pompowało się wodę ze studni ręczną pompą zainstalowaną w kuchni. W latach pięćdziesiątych ojciec zainstalował pompę firmy Siemens (przedwojenną). Na początku lat sześćdziesiątych zainstalowaliśmy hydrofor, nie trzeba było pompować ręcznie wody. W latach siedemdziesiątych, gdy wybudowano niedaleko komunalne, głębinowe ujęcie wody, często się zdarzało, że brakowało wody w naszej studni. Pompa chodziła wtedy "na sucho", zbiornik się nie wypełniał, wyłącznik ciśnieniowy hydroforu nie wyłączał pompy. Ta sytuacja zmusiła mnie do zbudowania układu czasowego, ograniczającego czas pracy pompy. Pompka do wody - Podpiwniczenie naszego domu nie jest głębokie - ok. 40 cm poniżej gruntu - ale grunt jest gliniasty, nie przepuszczalny i każde większe ulewy lub roztopy po śnieżnej zimie, powodują pojawianie się kilku centymetrów wody w kotłowni. Nie udało mi się zakupić pompki, która spełniałaby moje wymagania, wykonałem więc ją sam z elementów wymontowanych ze starej pralki automatycznej. Formy do betonu - W końcu lat 60-tych, po naszym ślubie, chcieliśmy ładnie zagospodarować ogród wokół domu i dlatego między innymi powstał pomysł wykonania formy do betonowych krawężników. W różnych miejscach ogrodu do dziś tkwią jeszcze w ziemi te krawężniki. Leżaki - Kopie leżaka z przed II Wojny Swiatowej, kolorowe, służce nam przez kilkadziesiąt lat Skaner negatywów mojego pomysłu - Stary powiększalnik w nowym oryginalnym zastosowaniu. |
| Zasilacz zbudowany został z następujących elementów: a) transformator, b) stos selenowy, jako mostek prostowniczy, został wyprodukowany prawdopodobnie w latach pięćdziesiątych, a więc ma już ponad 50 lat!!!, c) kondensatory filtra, d) dławik filtra, e) amperomierz z bocznikiem, f) woltomierz z przełącznikiem zakresów, g) cztery przełączniki napięcia wyjsciowego, h) zaciski wyjściowe napięcia stałego i zmiennego, i) gniazdo 220 V. Swego rodzaju ciekawostką jest zastosowanie 4 przełączników, które połączone kaskadowo i odpowiednio przełączane, pozwoliły uzyskać 8 zakresów napięć wyjściowych. W obwodzie amperomierza włączony jest bezpiecznik rurkowy.
| ||
| W skład spawarki wchodzą: 1/ transformator a) dużej mocy, jego rdzeń pochodzi z dławika obwodów zasilających silników trakcyjnych kolejowych; 2/ drut nawojowy o średnicy 2.5 mm; 3/ stycznik b) załączany włącznikiem zamocowanym przy rękojeści kleszczy c) elektrody; 4/ przełacznik zakresów prądowych d) - pięć przy zasilaniu 220 V oraz 3 przy zasilaniu 380 V; wysoko-prądowe kable spawalnicze e). Zastosowałem dwa ciekawe rozwiązania - wyłącznik stycznika ułatwia szybkie włączanie i wyłączanie spawarki oraz system zmiany zakresów prądowych przy pomocy kabla o określonej długości, uniemożliwiał on przy zasilaniu 380 V włączenia 4 i 5 zakresu prądowego spawania.
| ||
| Wyłącznik czasowy zabezpieczał pompę hydroforu przed pracą na sucho w przypadku, gdy zabrakło wody w studni a wyłącznik ciśnieniowy nie wyłączył silnika. Układ elektroniczny zasilany beztransformatorowo działał na zasadzie zwłoki w wysterowaniu pierwszego tarnzystora dopóki napięcie na kondensatorze 330 mikro nie osiągnęło odpowiedniego napięcia. Ładowanie tego kondensatora przez opornik regulowany 1.5 megaoma pozwalało uzyskać czas zwłoki w granicach 3.5 minuty. Czas ten był wystarczający w normalnych warunkach do napełnienia zbiornika hydroforu. Po czasie zwłoki działał przekaźnik 'W' i wyłączał stycznik, zatrzymując silnik pompy.
| ||
| W handlu brak było pompki do wypompowywania wody napływającej z częstotliwością od 5 do kilkudziesięciu minut, o objętości wypompowywania ok. 5 litrów. Małe wymiary studzienki wykluczały stosowanie pompek pływających lub zanurzeniowych z wyłącznikiem pływakowym. Moja pompka składa się z: a) silnika 220 V; b) pompki odśrodkowej z przedłużoną osią do silnika; c) wyłącznika ciśnieniowego połączonego z rurą ciśnieniową d), w której powietrze jest sprężane przez zmienny poziom wody w studzience. Rura da się przesuwać w pionie co pozwala ustalić poziom włączenia pompki gdy poziom wody jest kilka centymetrów poniżej terakoty podłogi. Wypompowywanie wody w jednym cyklu trwa około 20 sekund.
| ||
| Przedstawione obok urządzenia są to formy do wyrobów betonowych. Z formą zaznaczoną jako "A" wiążą się sentymentalne wspomnienia, dzięki niej ojciec wybudował dom w latach 1946-1948. Gdy po wojnie trudno było o materiały budowlane, ojciec wraz z bratem tą widoczną na zdjęciu formą wykonał ponad 24 000 sztuk cegły cementówki (ówcześni ludzie potrafili ciężko pracować!). Taka liczba cegieł to ok. 56 m3 betonu mieszanego ręcznie (betoniarki były tylko w wielkich przedsiębiorstwach budowlanych). Ciekawostką jest, że cała forma była nitowana - nie było mowy o spawarkach. Po ok. 20 latach w/g. mojego projektu i wspólnego z ojcem wykonania, powstała forma do krawężników betonowych "B". W ciągu całego czasu potem wykonanych zostało przez nas ok. 150 sztuk krawężników, nawiasem mówiąc bardzo ładnych. Także robiliśmy w różnym czasie cegły dla doraźnych potrzeb. | ||
| Przygotowując moją byłą stronę"zjakub.pl" do wersji 'Off Line' przypomniałem sobie, że mogę w zakładce Różne umieścić leżak. Z tym leżakiem, a właściwie czterema leżakami wiąże się pewna historia. Na początku lat 70-tych 3 czy 4 lata po ślubie, gdzieś wśród rupieci znalazłem stary dębowy leżak, rozklejony, z luzami na łączeniach, bez płótna. Ojciec powiedział, że pamięta on czasy przedwojenne i używał go Tarczyński (bliski znajomy ojca, na którego my dzieci mówiliśmy dziadek. Więcej na temat Tarczyńskiego piszę w części tego tryptyku p.t. "Opis domu"). Wspólnie z ojcem postanowiliśmy wykonać 4 kopie tego leżaka. Nie było łatwo o dębowe listwy, więc ojciec na krajzedze i heblarce wykonał z sosnowego drewna wszystkie elementy składowe, w sumie było ich 4 x 10, czyli 40 szt. Do malowania użyłem 4 różnych kolorów: niebieski, brązowy żółty i czerwony ( dla ojca, matki i nas obojga). W każdym z 4 leżaków odpowiednie elementy miały każdy inny kolor. Jednakowe było tylko płótno. Leżaki używane a potem przechowywane były do 2015 roku. Po zburzeniu 'komórek' brakowało miejsca na ich przechowywanie a rodzice już nie żyli, oddałem więc 2 z nich jakimś ludziom. Pozostałe 2 są w dobrym stanie i je przechowujemy czasami jeszcze używamy (w naszym wieku trudno się z nich podnieść). Banalna historyjka, ale dla nas wspomnienia o rodzicach, o Tarczyńskim, o dzieciństwie i młodości.
| ||
| Styczeń 2019r. - Ostatnio dość przypadkowo podczas porządkowania na strychu małej z lat 60-tych ub. wieku kanciapy zwanej "ciemnią" (rzeczywiście służyła mi przez kilkanaście lat) znalazłem kilkanaście negatywów czarno-białych i kolorowych - razem jest ich kilkaset klatek. Znalazłem także powiększalnik "Krokus" nawet w dobrym stanie. Wykonałem próbę fotografowania negatywów podświetlanych od spodu mleczną żarówką. Okazało się, że z mojego Canona "PowerShot SX110 IS" po ustawieniu opcji "MAKRO" wychodzą całkiem niezłe zdjęcia negatywów. Fotki trzeba oczywiście potem zamienić na pozytywy i tu okazał się bardzo dobry program graficzny "PhotoFiltre" w którym dodatkowo można dokonać różnych korekt polepszających jakość pozytywów z przed lat. Z "Krokusa" wykorzystałem tylko blat i rurę prowadzącą suwak na którym bez specjalnych przeróbek udało się zamocować "Canona". Teraz zamierzam digitalizować przynajmniej część najlepszej jakości negatywów. Nigdy bym nie przypuszczał, że stary z przed 50 lat sprzęt może być jeszcze teraz przydatny. Procedura takiego skanowania wcale nie jest dłuższa i bardziej trudna niż na skanerze HP, którego kiedyś używałem a który był bardzo wolny. | ||
| Przełom lat 80 i 90 to moja bardzo duża intensywność zabawy elektroniką. W sklepach pojawiły się logiczne cyfrowe układy scalone z serii UCY 74. Jednym z pierwszych urządzeń które zbudowałem - był zegar cyfrowy, do budowy którego użyłem zielonego wyświetlacza 4-ro segmentowego, układu scalonego sterującego wyświetlaczem, kwarcowego oscylatora zegarowego. Część elementów wlutowana była w płytki drukowane, które sam projektowałem i wytrawiałem w kwasie, częściowo jednak były łączone przewodami.
Zasilanie zegara odbywało się z zasilacza sieciowego poprzez układ stabilizujący z diodą "zenera". W zegarze tym godziny i minuty ustawiane były szpilką poprzez czarny i zielony guziczek. Największą wadą tego zegara było to, że trcił aktualny czas po zaniku napiecia w sieci. Ojciec obowiązkowo musiał ponownie szpilką ustawiać właściwy czas. Przez wiele lat, aż do śmierci ojca, wisiał on na ścianie. Ojciec nie ukrywał satysfakcji, że posiadał prócz zegarów wachadłowych takze "zegar cyfrowy". | ||
| Jak pamiętam starą drewnianą bramę wykonał ojciec w latach 50-tych. Przetrwała ona do roku 1987, kiedy to wraz z ojcem postanowilismy wykonać bramę metalową z kątowników, płaskowników i prętów. Mieliśmy już wówczas spawarkę, którą sam zbudowałem (opis powyżej), więc pozostało tylko wykonać ciekawy, oryginalny projekt i go zrealizować. Jak widać na fotce, elementy były dość proste, gięte na szablonie i spawane do dwóch sąsiednich pionowych prętów i jednocześnie przesuwane w pionie. Dolny pas bramy wykonany został z płaskowników nitowanych, układanych w kształcie romba. Oczywiście spawanie i nitowanie wykonywaliśmy wspólnie. Obecnie w 2024r. po około 30 latach, mimo dwukrotnego malowania, jest już częściowo skorodowana, malowanie w tym stanie już się nie opłaca, należałoby ją najpierw wypiaskować, nie jest to sprawa łatwa i zapewne kosztowna - niech będzie jak jest.
| ||
| Zaprezentowana szlifierka została opracowana przeze mnie i wykonana przez ojca w 1987, wówczas to wymieniliśmy 3 fazową pompę do wody na pompą jednofazową. Stary, przedwojenny silnik 3 fazowy Siemensa wykorzystaliśmy do napędu szlifierki. Należało wykonać statyw, gdzie na dole umocowany był silnik i poprzez pasek klinowy napędzana była łożyskowana oś z dwoma tarczami szlifierskimi, które zabezpieczone były osłonami. Statyw jest ciężki, na dole betonowy na gumowych amortyzujących podkładkach. Fotka wykonana została już po wymianie szlifierki na nową (żółtą) jednofazową, przegapiłem sfotografowanie jeszcze starej szlifierki! Teraz, w styczniu 2025 r. fotografowałem wnętrze garażu (w tym właśnie zdemontowane elementy) i stary statyw z nową szlifierką, jako pamiątkę z czasów zapału do budowy różnych technicznych urzadzeń.
|
Zainspirowany działem matematycznym na blogu Pana Mirosława Zelenta, postanowiłem zainteresować się bliżej Liczbami Pierwszymi (LP). W zasadzie korzystam z matematyki w praktycznych zastosowaniach ale zrobiłem wyjątek dla LP. Jak się wydaje zawodowi matematycy zrobili co mogli by zbadać okoliczności występowania liczb pierwszych, niemniej poszukiwania największej LP wciąż trwają i granicy nie widać. Wydaje się oczywiste, że jak liczby - to matematycy; ale czy na pewno tak jest? Nasuwa się taka myśl filozoficzna: Czy Naturze potrzebna jest matematyka, czy Natura buduje swe struktury w oparciu o matematykę? A może jest tak, że to człowiek usiłuje zarzucić sieć matematyki na te struktury, zadufany w swojej genialności i wierzący w możliwość dominacji nad Naturą. Jestem bliski przekonaniu, że rozwiązywanie skomplikowanych problemów matematycznych, patrz "Hipoteza Riemanna" należałoby - mówiąc w uproszczeniu - inicjować od strony Natury. To tyle wstępu, teraz nieco więcej o LP z mojego punktu widzenia. Ponieważ jestem amatorem matematykiem nie łudzę się, że moje stwierdzenia nie będą odkrywcze, ale być może uzupełnią wiedzę lub pokażą problem do rozwiązania z nieco innej strony. Odwołując się do analogii z utworem muzycznym, należy uznać, że "cisza też gra", W ciągu LP, odstępy między tymi liczbami także są istotne. -Dokonałem analizy statystycznej otoczenia LP - Tabela 2. - i na próbce ok. 26 000 LP, w zakresie do ok. 300 000 liczb naturalnych - stwierdziłem co następuje: - między LP pojawiają się odstępy od kilku do kilkudziesięciu liczb naturalnych: (2, 4, 6, 8 ... dla wymienionej próbki do - 86); - LP stanowią 8,6% dla wymienionej próbki, procent ten w miarę zwiększenia próbki - maleje; dla próbki ok. 65 000 liczb, jest 6 494 LP - t.j. ok. 10%; dla próbki ok. 821603 liczb naturalnych, jest 65535 LP - t.j. ok. 7,98% ; - o ile występowanie LP w ciągu liczb naturalnych jest "przypadkowe" to wykresy statystyczne pojawiających się odstępów między LP mają dość charakterystyczne wyglądy z dość wyraźną tendencją. - być może wraz ze wzrostem zakresu badanego, rośnie w jakiejś relacji wielkość odstępów miedzy LP dla zakresy ok 100 000 liczb naturalnych maksymalny odstęp wynosi 72; dla zakresy ok 300 000 liczb naturalnych maksymalny odstęp wynosi 86; Oto najważniejsze wyniki mojej analizy, która jeszcze trwa. Badania rozszerzyłem na obszar od 1 do 1 100 000 liczb naturalnych - Tabela 1. - , podzielony on został na 11 zakresów 100 tysięcznych. W tym obszarze znajduje się 85 702 LP, odstępy miedzy nimi wynoszą - 2, 4, 6, 8 , ... dla wymienionego obszaru maksymalny odstęp to 114 liczb naturalnych. Odstępy od 2 do 64 liczb znajdują się we wszystkich 11 zakresach 100 tysięcznych. Odstępy 66 do 114 liczb nie występują we wszystkich zakresach, w załączonej tabeli widać luki. Charakterystyczne jest to, że maksymalne odstępy występują przeważnie pojedynczo, wyjątkiem jest 8, 10 i 11-setka. Generalnie prawidłowość jest następująca: im odstępy są większe, tym jest ich mniej. Załączony - Wykres 1. - obrazuje ciekawą cechę odstępów: dla takich wartości jak 6, 12, 18, 24, 30, 36, 42, 48, 54, ... - w ciągu malejacym występują ich szczytowe ilości, są to wielokrotności liczby 6.- cóż to oznacza? Bardzo ciekawy jest - Wykres 2. - widać na nim jak maleje ilość LP w kolejnych 100 tys. zakresach. Wykres wypłaszcza się i nie wiadomo jak przebiegałby w kolejnych zakresach. W dalszych badaniach należałoby użyć bardziej zaawansowanego narzędzia matematycznego niż jest arkusz kalkulacyjny. O ile występowaniem LP jak się wydaje rządzi przypadek, to odstępy między nimi cechują się pewnymi prawidłowościami, dla których tymczasem brak wyjaśnienia. ![]() Tabela 1.. ![]() Tabela 2.. ![]() Wykres 1. ![]() Wykres 2. |
Jest listopad 2024 r. Miałem przejściowo pewne kłopoty z piecem centralnego ogrzewania. Zainspirowało mnie to do bliższego zapoznania się z działaniem systemu pracy pieców CO polskiej firmy "Termet". Piec ten sterowany jest termostatem zawieszonym w przedpokoju, a więc włącza się i wyłącza w sposób zaprogramowany. Niezależnie od tego sam piec posiada własny system sterowania i kontroli prawidłowego swego działania. W tym okresie grzewczym, od początku były ustawione następujące temperatury : w piecu CO - 45 stopni +3(48); w termostacie - noc - 17,25; dzień - 17,5 stopnia. Takie ustawienie w sekwencji grzania powodowało, że jeden cykl grzanie to 5 min. grzanie i przerwa 3 min (stan na wyświetlaczu L3 - jest to chyba wartość stała - 3 min.). W tym czasie temperatura zewnętrzna w dzień wynosiła 5-8 stopni powyżej zera, nocą ok. 2-3 stopnie powyżej zera. Od początku listopada podniosłem temperatury odpowiednio - piec CO 48 stopni +3 (51); termostat - noc (n) 17,5, dzień (d) 18 stopni. W takiej sytuacji zużycie gazu wynosi od 8 do 10 m3. Temperatura w domu jest w tej sytuacji zaledwie zadowalająca. Od kilku lat termostat w cyklu dobowym jest ustawiony: od 0 do 23 ---> [nnnnnnndddnnnnndddddnnnn]. Oczekuję na pierwszą w tym sezonie fakturę z gazowni, po spodziewanych podwyżkach! Jest oprogramowanie pieca i termostatu, zainteresowało mnie, jak te dwa oprogramowania łącznie (piec i termostat) wpływają na optymalizację zużycia gazu. Poszukiwałem w internecie jakiegoś rozwiązania technicznego, gdzie mechanicznym stykiem poprzez USB można by było sterować jakąś aplikacją w komputerze liczącą czas grzania pieca. Są owszem sposoby - klawiatura i myszka, ale nie mają wejść z mechanicznego styku np. z czujnika w piecu. W interneci jest aplikacja (wirtualnyzegar.pl), która zlicza czasy włączanie i wyłączania "czegoś" przy pomocy lewego klawisza myszki komputerowej (kliknięcie) . Wprawdzie piec nie daje możliwości bezpośredniego sterowania "czymś" zewnętrznym, ale zamknięta komora spalania w piecu powoduje podczas spalania gazu wytwarzania podciśnienie tej komorze. Zakupiłem czujnik kontrolujący ciśnienie i przełączający styki mechaniczne ( 3 stykowy przełącznik). Moje rozwiązanie techniczne polega na podłączeniu równolegle do styków lewego klawisza myszki przewodów z czujnika ciśnienia, ale poprzez elektroniczny układ formujący stan przełączenia czujnika na wyjściowy impuls analogiczny jak "klik" z myszki. Myszką należy w sposób klasyczny ustawić kursor ekranowy w odpowiednim miejscu na ekranie w aplikacji liczącej czas - "wirtualnyzegar.pl." Poniżej schemat rozwiązania: ![]() Rysunek 1.. |
![]() |
![]() |
| Rysunek .1 pokazuje 2 warianty sposobu generowania impulsu (analogicznego jak L-klik w myszce). I wariant sprawdziłem praktycznie (miga dioda świecąca). Na rys. 2 - końcówka "+" oznacza badania nadciśnienia; koncówka "-" oznacza badanie podciśnienia, przy odpowiedniej wartości ciśnień styki czujnika się przełączają. Fotka 3 pokazuje jak myszka zasila cały zespół tych urządzeń napieciem 5V, oraz jak odbiera impuls sterujący. |
Jest to wersja Pro dla użytku niekomercyjnego - Free i dodatkowo pozwala instalować rozszerzenia *.rbz projektowane dla nowszych programów SketchUp 2020 - 2023. Aplikacja SketchUp ma prawie nieograniczone możliwości projektowe w zakresie grafiki 3D, szczególnie w dziedzinie architektury. Obsługa tego programu w podstawowym zakresie możliwości jest bardzo prosta i łatwa. Wszystko można narysować przy pomocy myszki komputerowej i ewentualnie dodatkowo przy pomocy programowalnych klawiszy. Istotne jest, że praca nad nawet bardzo złożonymi projektami nie wymaga stosowania wyższego poziomu matematyki - wystarcza zaledwie arytmetyka. Program SketchUp jest na tyle "inteligiętny", że wyręcza projektanta w obliczeniach nawet z dokładnością do kilkunastu miejsc po przecinku, uwzględniając dynamicznie aktualną skalę rysunku, jego orientację przestrzenna i zastosowane jednostki miary. Manual polega na "chwyceniu" kursorem myszki jednego z 30 (w podstawowej kofiguracj) narzędzi. Przegladając na YouTube filmy instruktarzowe zauważyłem, że profesjonaliści używają monitorów o dużej rozdzielczości - powyżej 3000 tysięcy pikseli i mają nawet po blisko 100 lub nawet więcej tak zwanych wtyczek usprawniających i upraszczających profesjonalistom pracę projektową. Trudno w takiej krótkiej notce zawrzeć tak wiela informacji których by wymagała ta aplikacja, przeto odsyłam do internetu zainteresowanego czytelnika. Jak już wspomniałem wcześniej, na YouTube proponuję szukać na początek samouczków np. - po polsku "ProGrupaTv" autorzy - Dawid Mąkinia, Kamil Sokalski. Większość kursów jest oczywiście po angielsku, ale nie jest to barierą, ponieważ w zasadzi wszystko widać, ewentualnie można cofnąć lub zatrzymać prezentację.
Fotka 1. przedstawia screen okna konstrukcyjnego SketchUp-a. Zwracam uwagę dodatkowo, że pokazany monito jest dużej rozdzielczości. U góry, z lewej i na dole okna widoczne są paski z narzędziami. Na górze jest tych narzędzi około 180, z boku i na dole są pozostałe. Nad nimi widoczne są rozwijane listy sterujące aplikacją Sketchup. Fotki od 2 do 5 pokazują moje prace, jest to wbrew pozorom nie takie łatwe do wykonania bo wymagają adaptowania rysunku do innego układu osi współrzędnych - czerwonej, zielonej i niebieskiej. Niebawem będę kontynuował ciekawe projekty SketchUp 3D. Wszystkie te pliki są typu *.gif, wieżę wykonałem przed laty fizycznie, zaprojektował ją i wykonał Kennet Snelson w latach 50-tych ubiegłego wieku. Następna fotka pokazuje wykonaną przeze mnie fizycznie konstrukcję ogrodową z przed kilkunastu lat - teraz widać jak wykonałem ją w SketchUp. Fotka 5. pokazuje wykonaną przeze mnie w SzketchUp-ie kostkę, którą podobnie jak poprzednie grafiki 3D wprawiłem w ruch obrotowy. Następnie innym programem zapisałem ten ruch w formacie *.avi, potem w innym programie OnLine dokonałem konwersji z tego formatu do formatu *.gif, bowiem ten format animowany łatwo daje się pokazać w internecie. |